6. bierze!, czyli dwa w jednym.

pudełko
Przyznam, że mam niezwykłą słabość do tak zwanych fillerów (tudzież chwilerów), czyli growych zapychaczy – zdejmowanych z półki w celu rozgrzania się przed cięższym tytułem albo zwyczajnie do rozegrania kilkunastu krótkich, ale szybkich i ekscytujących partii. W swojej kolekcji mam takich tytułów ok. kilkunastu, a grałem na pewno w ponad trzydzieści, może nawet czterdzieści. I o jednym z fillerów będzie dzisiejszy tekst. Na tapetę idzie 6. bierze!

Zacznę od małego objaśnienia – dlaczego tytuł wpisu jest właśnie taki. Otóż przed kilkoma dniami dowiedziałem się, że kartami do 6. bierze! można grać również w inny filler, według mnie ciekawszy niż pierwotna wersja gry, a mianowicie No, thanks! Ale o nim niżej ;]

Do gry w 6. bierze! wykorzystuje się talię składającą się ze 104 kolejno ponumerowanych kart. Na każdej z tych kart, oprócz jej numeru, mamy symbole byczych głów – punkty ujemne. Z instrukcji wyczytać można, że każda karta z ‚5’ ma dwie bycze głowy, każda wielokrotność dyszki ma trzy bycze głowy, każdy dublet – pięć, a karta z numerem 55 aż siedem – zawiera piątkę i jest jednocześnie dubletem. Pozostałe karty mają po jednym ujemnym punkcie. Przed rozpoczęciem rozgrywki należy przetasować talię, rozdać każdemu graczowi po 10 kart i dodatkowo cztery karty położyć na stole jedna pod drugą – będę one tworzyły rzędy, do których dokładać będziemy karty.

karty

O co chodzi? Każdy z graczy przygotowuje do zagrania kartę – kładzie ją zakrytą przed sobą, na stole. Następnie gracze odkrywają karty w tym samym momencie. I tu zaczyna się zabawa – karty wyłożone przez graczy dokładane są do kart już leżących na stole po kolei – od najmniejszej do największej. Także jeśli Staś wyłożył kartę nr 65, Ania kartę nr 15, a Ty kartę nr 23, to najpierw dokładamy kartę Ani, potem Twoją, a na końcu Stasia. Cała zabawa polega na tym, że jeśli ktoś dołoży do któregoś z rzędów szóstą kartę, będzie musiał za karę zabrać wszystkie karty tego rzędu (bez tej szóstej, będzie ona kartą startową ‚zresetowanego’ rzędu) i w ten sposób pod koniec rundy dostanie punkty karne – tyle, ile byczych głów znajduje się na zebranych przez niego kartach. Proste? Bardzo proste.

stół

Gra kończy się w momencie, w którym któryś z graczy przekroczy liczbę 66 ujemnych punktów. Zwycięzcą zostaje osoba, która zdobyła najmniej punktów ujemnych.

Napiszę teraz kilka słów o No, thanks!, czyli o kolejnym fillerze, w który można zagrać kartami z 6. bierze!

Do gry potrzeba kart z numerami od 3 do 35 włącznie oraz po 11 żetonów/pieniążków/kosteczek dla każdego z graczy. Na początku rozgrywki tasujemy karty, odrzucamy losowe osiem, a pozostałe 24 kładziemy w talii, koszulkami do góry, na środku stołu. Każdemu z graczy rozdajemy jego żetony i możemy zaczynać.

Każdy graczy w swojej turze odkrywa jedną kartę z talii i decyduje – czy chce daną kartę zabrać czy spasować. Jeśli chce zabrać kartę – kładzie ją przed sobą, odsłoniętą Jeśli pasuje, musi obok tej karty położyć jeden pieniążek, następnie do głosu dochodzi kolejny gracz. Jeśli gracz nie ma już pieniążków – musi kartę zabrać.

Po co zabierać karty? Ano karty dają punkty, podobnie jak w 6. bierze. Każda karta jest warta ilość punktów równą swojej wartości – karta z numerem 4 to cztery punkty karne, karta z numerem 10 to dziesięć punktów karnych i tak dalej. Ale! Jest jeden szczególny przypadek, kiedy to karty wcale nie są warte tyle punktów, ile mogłoby się wydawać ;] Jeśli z pobranych karty ułożymy sekwens, dowolnej długości, to wartość punktowa wszystkich kart w sekwensie jest równa wartości najniższej jego karty. Czyli załóżmy, że mamy przed sobą karty numer 10, 11, 12, 13. Takie karty nie są warte 46 punktów, ale jedynie 10!

Kiedy wszystkie 24 karty znajdą już właścicieli, gra dobiega końca. Gracze podliczają punkty ujemne i od uzyskanego wyniku odejmują ilość pozostałych pieniążków. Wygrywa ten, kto pod koniec gry ma najmniej punktów.

Podsumowując:
Dla kogo jest 6. bierze?

Naturalnie – dla wszystkich. Biorąc pod uwagę fakt, że dostajemy dwie gry w jednym pudełku – trzeba brać w ciemno! Gra kosztuje grosze i zapewni rozrywkę zarówno początkującym (w wariancie standardowym), jak i zaawansowanym lub lubiącym więcej pomyśleć graczom – dzięki No, thanks!, które również z samo z siebie posiada dwa warianty gry.

Dlaczego jest fajne?

Bo jest szybkie. Bo nie da się w tej grze zamulać, trzeba działać, liczyć na farta, ale też mądrze operować kartami. Bo to zaledwie filler, a mimo to można przy nim spędzić godzinę czy dwie i nadal się nie nudzi.

Gdzie kupić? 

Oczywiście przez i-szop.pl, ale biorąc pod uwagę kompaktowość pudełka oraz fakt, że gra jest niezwykle popularna, to możecie popytać w sklepach z zabawkami lub salonikach/salonach prasowych. Gra jest bardzo tania, kosztuje w okolicach 30 złotych.

Moja subiektywna ocena?

Mała, szybka, uniwersalna gra. Kosztuje mało, zajmuje niewiele miejsca, ma proste zasady. Jeśli mam ocenić ją w kategorii fillerów to daję 8/10, jeśli ocena ma być ogólna – 7/10. Świetny tytuł na pierwszy podstawowy zakup, ale sprawdzi się również w kolekcji starego wygi, który lubi fillery.

1 reply

Trackbacks & Pingbacks

  1. […] TUTAJ. Wersja skrócona – 6. bierze! to gra karciana, w której celem graczy jest zebranie jak […]

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz