Gry bez prądu – K2!

Pudełko!
Krótkim tekstem na temat polskiej, znanej i przede wszystkim lubianej gry K2 rozpocznę cykl pod jakże wyświechtanym tytułem ‚Gry bez prądu’. O ile mi wiadomo kilkoro z nas interesuje/interesowało/chce się zainteresować grami planszowymi, więc z racji całkiem sporego doświadczenia w tej materii (mimo, że w planszówki nie gram nawet rok) postanowiłem, jak to mawia pan Andrzej, wziąć te chryje na warsztat. Zacznę więc od gry prostej, ale dającej możliwość planowania, kombinowania i wymagającej od graczy trochę więcej zaangażowania niż gry dla naprawdę początkujących.

Gwoli ścisłości kilka informacji technicznych. K2 to gra, którą zakwalifikowałbym jako rodzinna gra strategiczna z dość konkretnie zarysowanym tematem. Grać można w pojedynkę lub w większym gronie – nawet pięcioosobowym. Z doświadczenia wiem, że najlepiej gra się we trójkę i we czwórkę. Długość gry to mniej-więcej 60-75 minut, w zależności od preferencji współgraczy – z ‚myślicielami’ w składzie gra może się nieco wydłużyć. To chyba tyle.

Z czym to się je? W K2 każdy z graczy ma do dyspozycji swoją talię kart, dwóch himalaistów i po jednym namiocie dla każdego z nich. Karty dzielimy na dwa rodzaje – karty ruchu i karty aklimatyzacji.
ruchklima

Karty ruchu, jak sama nazwa wskazuje, pozwalają nam poruszać się w górę lub w dół, karty aklimatyzacji zwiększają poziom aklimatyzacji (HP) naszych wspinaczy – to ważne, ponieważ, jeśli poziom aklimatyzacji któregokolwiek z naszych bohaterów spadnie poniżej jednego – odpada on od ściany i ginie. Trudne jest życie himalaisty. A oprócz tego, że trudne, to również kruche i czasami dość krótkie.

Celem gracza jest zdobycie jak największej ilości punktów za wspinaczkę obydwoma swoimi himalaistami. Można na przykład jednym himalaistą cisnąć jak najwyżej, a drugim grać zachowawczo; można również mądrzej rozłożyć siły i starać się osiągnąć godny pułap duetem swoich wspinaczy.

Jak się w to gra? Tak jak wcześniej wspominałem każdy gracz ma talię kart (każdy taką samą). Gracze przygotowują trzy karty z ręki do zagrania, następnie wszyscy odsłaniają karty w tym samym momencie. Gracz z największą liczbą punktów ruchu na wszystkich kartach musi jeszcze pobrać żeton ryzyka – który ogranicza ilość punktów ruchu/aklimatyzacji – po to, żeby nie cisnąć za mocno. Taka kara za zbyt agresywną grę. Następnie gracze po kolei ruszają się swoimi pionkami. Przy okazji ruchu – na bocznym torze, tuż obok grafiki szczytu, zaznacza się kto kiedy wspiął się na daną wysokość (i tym samym zdobył punkty), kolejność ta ma znacznie w przypadku remisu pod koniec gry. Później rozlicza się aklimatyzację – najpierw dodaje tę z kart, później odejmuje za pogodę i pole na którym gracz skończył ruch.

A propos pogody. Nie da się ukryć, że to jeden z najważniejszych czynników wpływających na grę. Do dyspozycji mamy dwa komplety pogody – letnią i zimową. Zimowa naturalnie jest dużo mnie tolerancyjna, a dodatkowo wpływa nie tylko na aklimatyzację, ale również punkty ruchu. Każda płytka ruchu pokazuje pogodę na trzy dni. Każdy dzień opisany jest dwoma czynnikami – pułapem, na którym pogoda ‚działa’ oraz czerwoną wartością punktów aklimatyzacji – tyle można będzie ich stracić, jeśli zatrzymamy się na danej wysokości po zakończeniu ruchu.
pogoda

Co jeszcze, oprócz ruchu i rozliczania aklimatyzacji, robimy w K2? Możemy postawić namiot – każdy himalaista może postawić jeden, z tym, że korzystać mogą z obydwu – zielony himalaista może korzystać z dowolnego zielonego namiotu, nie tylko tego, który sam postawił. Po co korzystać z namiotu? Namiot pozytywnie wpływa na aklimatyzację i pozwala odzyskać jeden jej punkt w fazie rozliczania.

Gra kończy się po 18 kolejkach – kiedy wszystkie płytki pogody zostaną wykorzystane. Pod koniec sprawdza się ilość punktów zdobytych przez obu naszych himalaistów i w ten sposób wyłania się zwycięzcę. Jeśli jest remis – wygrywa ten, kto dotarł na dany pułap szybciej. Proste? Bardzo proste.
plansza

Podsumowując:
Dla kogo jest K2?

Dla każdego! Uważam się za obytego z grami planszowymi, a i tak znalazłem w tej grze dużo radości. Poznałem ją stosunkowo nie dawno i zakupu nie żałuję. Gra oferuje wiele nawet doświadczonym graczom – plansza jest dwustronna, mamy dwa komplety pogody, więc wcale nie musi być tak łatwo. Zresztą, wcale nie jest – często zdarzało się, że zarówno wyjadacze jak i nowicjusze ze zbyt wielką nonszalancją szafowali siłami swoich himalaistów i jeden (a czasem nawet dwóch!) odpadało od ściany i nie kończyło wspinaczki. K2 spodoba się każdemu, gwarantuję!

Dlaczego jest fajne?

Czuć klimat. Trzeba ciągle obserwować pogodę i rozsądnie planować atak na szczyt. Zasady są jasne i proste, więc gry można nauczyć się w ciągu 5 minut, a potem już tylko grać i grać ;] nic dodać, nic ująć.

Gdzie kupić?

Nie dawno wyszła nowa edycja K2 – kosztuje grosze, w granicach 80 zł. Można również poszukać używanego egzemplarza na rynku wtórnym (gry-planszowe.pl/forum). Wszystkie gry planszowe zalecam kupować przez wyszukiwarkę i-szop.pl – porównuje ona ceny w większości znaczących internetowych sklepów z grami planszowymi.

Moja subiektywna ocena?

Patrząc przez pryzmat tego w jakie tytuły grałem, zanim poznałem K2 i mając na uwadze, że jest to gra niezwykle prosta, ale wcale nie łatwa, tytuł oceniam na bardzo mocne 7/10. Polecam jako pierwszy poważniejszy zakup albo uzupełnienie kolekcji.

1 reply

Trackbacks & Pingbacks

  1. […] K2 był już tekst – zapraszam do lektury – TUTAJ. Jeśli komuś nie chce się czytać całej minirecenzji opisze grę w dwóch słowach. K2 to gra, […]

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz