DMC – Devil May Cry

Rozumiem fanów japońskiego oryginału serii mówiących, że DMC powinno pozostać nietknięte. Sam byłem ogromnym fanem oryginalnego Dantego, a jeszcze większym fanem jego brata – Vergila w DMC 3. Humor był genialny i zawierał w sobie wszystkie smaczki japońskiego poczucia śmieszności wszelakiego absurdu, w szczególności gdy chodzi o moce nadnaturalne – przecinanie motorów w locie, czy inne „spokojne” roztrzaskiwanie czaszek w trakcie jedzenia (i nieprzerywania) kolejnego kawałka pizzy. Sami wiecie.

Ale!

Rozumiem też odnowioną wersję tej serii, stworzoną przez Ninja Theory, i jak babcię kocham – obecnie nie zmieniłbym tam nawet jednego elementu. Wygląd nowego Dantego też mi nie przeszkadza, szczególnie, że na początku gry jest takie fajne odniesienie do jego poprzedniej fryzury 😉 Kilka godzin, które spędziłem w tym tytule mogę bez przesady uznać za najlepsze od długiego czasu, jeśli chodzi o gry akcji czy też bardziej konkretnie – melee hack & slashe. Humor utrzymany, wredne demony są, akcja intensywna i wcale nie taka łatwa, bronie ciekawe (obecnie najbardziej mi się podoba Aquila), no i fun, fun, fun.

Muszę sobie poczekać na DLC, żeby zagrać Vergilem, bo fajnie by było poużywać Yamato zamiast Rebelliona, tak dla odmiany 😉 Iaido rządzi!

:Emezar

8 replies
  1. Pajonk
    Pajonk says:

    Uno: błąd na początku z imieniem brata Dante – wkradł Ci się Virgil, 😉
    Dos: gra WYMIATA!! Również jestem fanem wcześniejszych części, ale odmłodzony Dante jako mniej stoicki i bardziej napalony młokos podpasował mi równie mocno jak jego dorosła wersja. Tekst: „Not in a million years” po prostu położył mnie na łopatki. 😉 Humor, sieczka i ogólna radość płynąca z pokonywania kolejnych poziomów sprawia mega frajdę i tylko żałuję, że doba nadal trwa 24 godziny… Chyba znów muszę jakieś L4 wykombinować. 😀 Choć jedno muszę przyznać: walki z bossami są IMO znacznie łatwiejsze niż z częścią normalnych agresorów – we wcześniejszych częściach bossowie chyba jednak byli bardziej upierdliwi. Poza tym niektóre wyzwania są naprawdę przesadzone – ale tak było w każdej części, a ja młodszym się nie staję i stąd pewnie mam takie problemy… Raczej na pewno nie zcalakuję tej części: nie te lata + brak czasu. :/ Ale na pewno ukończę, bo jestem ciekaw jak ta historia potoczy się dalej.
    PS Aquila jest słabiutka. 😀

    • Emezar
      Emezar says:

      Virgil, Vergil – jeden kij Oba są poprawne, przy ekwiwalencie naszego Wergiliusza Ale poprawiłem.
      Zgodzę się, że bossowie są łatwiejsi trochę. Pamiętam, że w DMC 3 i 4 trochę się namęczyłem przy niektórych, a tutaj to było tak, że od razu wiedziałem co trzeba zrobić, żeby bossa pokonać i po prostu się do tego dążyło. Walczyłeś już z Barnabasem? Bo póki co to tylko przy nim miałem małą zagwozdkę i niemalże umarłem.

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz